Informator uniwersytecki

Blask
Wywiad z Marią Stępień
Wywiad z Marią Stępień, studentką VI roku kierunku lekarskiego i Przewodniczącą Akademickiego Związku Sportowego Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

Ola Łomża: Na samym początku naszej rozmowy, wróćmy do źródła. Kiedy i jak zrodziło się u Ciebie zamiłowanie do sportu?

Maria Stępień: Od wczesnych lat szkolnych miałam dryg do sportu. Wychowanie fizyczne było jednym z moich ulubionych zajęć, rozwijało mnie w wielu dyscyplinach, uczyło pokory i wytrwałości. Na początku mojej przygody ze sportem dużo biegałam, brałam udział w mistrzostwach lokalnych i wojewódzkich. Mając 7 lat, odnalazłam zamiłowanie w tenisie ziemnym i do tej pory jest to mój ukochany sport, zawsze wracam do niego z przyjemnością.
O.Ł.: Sport towarzyszył Ci również wespół z rozpoczęciem kierunku lekarskiego. Jak godzisz ze sobą pasję do sportu i wymagające studia medyczne?

M.S.: Pamiętam, kiedy przychodząc na studia do nowego miasta, rozpoczynając dosyć wymagający kierunek i nie mając ani rodziny, ani przyjaciół obok, postanowiłam zapisać się do sekcji tenisa ziemnego AZSu. Mam wrażenie, że właśnie to pomogło mi przetrwać trud tego początku studiów, ponieważ sport był dla mnie niesamowitą odskocznią od stresu, nadmiaru obowiązków i nauki. Była to dla mnie swego rodzaju terapia.

Szybko również okazało się, że sekcja sportowa to nie tylko rozwijanie swoich umiejętności, ale przede wszystkim – ludzie. Dlatego zachęcam osoby, które rozpoczynają swoją przygodę ze studiowaniem, do odkrywania swoich zainteresowań w zajęciach oferowanych przez organizacje studenckie lub koła naukowe oraz zawierania w ten sposób nowych znajomości.

Godzenie sportu i medycyny nie było najprostszym zadaniem, ale jestem jedną z tych osób, które czują się zmobilizowane dużą ilością zajęć i są dzięki temu lepiej zorganizowane. Od zeszłego roku stało się to nieco trudniejsze, ponieważ rozpoczęłam drugi kierunek studiów – filologię romańską.
O.Ł.: Pójdźmy wobec tego krok dalej. Obecnie jesteś na VI roku kierunku lekarskiego. Czy poza tenisem ziemnym znajdujesz jakąś dyscyplinę sportu, która jest Ci bliska?

M.S.: Tak. Stosunkowo niedawno odkryłam w sobie pasję do żeglarstwa morskiego, zwłaszcza na dużych żaglowcach, takich jak „STS Pogoria”. Wszystko zaczęło się od rejsu szkolnego, w którym uczestniczyłam, będąc jeszcze w liceum, na wspomnianej już „Pogorii”. Od tego czasu uczestniczyłam w wielu morskich rejsach. W 2017 roku zdałam egzamin na patent jachtowego sternika morskiego, a w 2019 roku uzyskałam uprawnienia radiooperatora morskiego SRC.

To, co najbardziej lubię w żeglarstwie to współpraca – na statku, szczególnie takim dużym jak Pogoria, nie da się niczego zrobić w pojedynkę. Takie rejsy morskie uczą pokory, odpowiedzialności za siebie i innych oraz pracy w interdyscyplinarnym zespole – a te umiejętności są kluczowe dla każdego medyka.

O.Ł.: W ostatnim czasie Rejs Profilaktyczny po Morzu Śródziemnym, organizowany przez Akademicki Związek Sportowy UM w Lublinie i Młodych Medyków, został uhonorowany nagrodą Pro Juvenes. Jak wspominasz przygotowania i samą wyprawę?
FotoM.S.: Sam pomysł połączenia ze sobą tych dwóch pasji – żeglarstwa i medycyny – zrodził się około dwóch lat temu. Wyklarowała się wówczas myśl o rejsie po morzu z akcjami profilaktycznymi w portach, które odwiedzaliśmy. Pamiętam doskonale pierwsze rozmowy z sekcją żeglarską i władzami Uczelni, kiedy nie wszyscy byli przekonani do naszych odważnych pomysłów i raczej odradzali nam ich realizację. Jednak uparcie, krok po kroku, udawało nam się pokonywać napotkane przeszkody i w końcu zorganizowaliśmy nasz pierwszy rejs profilaktyczny po Morzu Bałtyckim, które przemierzaliśmy na jachcie „Roztocze”, jedynym lubelskim jachcie morskim. W tym rejsie uczestniczyło 12 osób i była to dla nas wszystkich niesamowita przygoda, cenna lekcja i jednocześnie zachęta do dalszych działań w tym kierunku.

Stąd zrodził się pomysł zorganizowania kolejnego rejsu i wypłynięcia na bardziej odległe wody, tym razem – Morza Śródziemnego. Sentymentalnie wróciłam do początków mojej przygody z żeglowaniem, ponieważ rejs ten odbywał się na „Pogorii”. Uczestniczyło w nim około 40 osób, z czego zdecydowaną większość stanowili studenci i pracownicy UM w Lublinie. Podczas jego trwania udało nam się przeprowadzić kilka akcji profilaktycznych na wyspie Elbie, gdzie uczyliśmy mieszkańców Portoferraio udzielania podstawowej pierwszej pomocy oraz mierzyliśmy im glukozę i ciśnienie. Rejs profilaktyczny po Morzu Śródziemnym był zwieńczeniem długich miesięcy przygotowań. Docenienie tego projektu przez Parlament Studentów Rzeczypospolitej w plebiscycie Pro Juvenes i nagroda dla najbardziej innowacyjnej studenckiej inicjatywy w Polsce są dla nas ogromnym wyróżnieniem i motywacją do dalszego działania.
O.Ł.: Pozostając w temacie nagród. Zostałaś ostatnio wyróżniona srebrną odznaką przez Zarząd Główny Akademickiego Związku Sportowego. Na czym polegała Twoja droga do sukcesu?

M.S.: Zarząd Główny AZS przyznaje odznaki za zasługi na rzecz sportu akademickiego. Wraz z zarządem AZSu na UM w Lublinie podejmowaliśmy wiele prosportowych działań: organizacja wydarzeń sportowych (m.in. reaktywacja Akademickich Mistrzostw Województwa Lubelskiego w żeglarstwie po 4 latach przerwy), wspomniany już rejs profilaktyczny oraz projekt promocji i rozwoju żeglarstwa akademickiego na Lubelszczyźnie, który zdobył dofinansowanie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Niemniej jestem bardzo wdzięczna za uhonorowanie mojej pracy.

W naszej pracy liczy się przede wszystkim współpraca z ludźmi, którzy mają wspólne pasje i chęci do podejmowania działań. Ważne, żeby odnaleźć swoje miejsce w rzeczywistości akademickiej, w którym czujemy się dobrze i dla mnie tym miejscem od początku był AZS.

rozmawiała: Ola Łomża, IV rok lekarski, Młodzi Medycy

kontakt