6
10. Konferencja MedIQ i zawody SimChallenge


W dniach 19-21 maja 2022 r. na naszym Uniwersytecie miało miejsce specjalne wydarzenie. Jednocześnie w Centrum Symulacji Medycznej odbywały się Dni Otwarte, Medyczne Forum Edukacyjne oraz 10. Konferencja Symulacji Medycznej i Edukacji dla Studentów i Młodych Lekarzy. 

Zawody SimChallenge są integralną częścią corocznej Konferencji – MedIQ.

O podsumowanie jubileuszowej Konferencji i zawodów SimChallenge poprosiliśmy dr Maję Chrzanowską-Wąsik i dr. Grzegorza Witkowskiego.
Drużyna biorąca udział w zawodach
Drużyna biorąca udział w zawodach
Proszę Państwa o podsumowanie Konferencji i zawodów, jak zostały wyłonione drużyny, kto wygrał, co po wygranej?

Grzegorz Witkowski: Zawody, które odbywały się podczas tegorocznej Konferencji, podzielono na siedem kategorii. Kategoria pierwsza, najbardziej reprezentatywna, to zawody interprofesjonalne. Tworzą ją drużyny składające się ze studentów różnych kierunków, czyli z kierunku lekarskiego, ratownictwa, pielęgniarstwa, położnictwa. W tym roku byli to studenci głównie z kierunku lekarskiego i ratownictwa; dwie drużyny 5-osobowe, które zostały wyłonione na podstawie eliminacji w listopadzie 2021 r. Od tego czasu drużyny trenowały. Jedna z drużyn, która wygrała te zawody interprofesjonalne, będzie reprezentowała nasz Uniwersytet podczas zawodów ogólnopolskich SimChallenge, które odbędą się w Warszawie 10 czerwca. W skład drużyny weszli: Łukasz Łaba, Anna Przysucha, Żaneta Zawadzka, Weronika Bąk i Justyna Gano. Drużyna zajęła 3. miejsce w Warszawie. 

Kolejna grupa biorąca udział w zawodach w swojej kategorii, to drużyny ze stomatologii. To były również drużyny interprofesjonalne, ponieważ połączono studentów kierunku lekarsko-dentystycznego i kierunku higieny stomatologicznej. Były to zawody ogólnouczelniane; trzy drużyny składające się z trojga studentów każda. Taka sama sytuacja była na dietetyce. Tam również były trzy zespoły 3-osobowe z naszej uczelni. W grupie położnych było podobnie. Troszeczkę inaczej było w grupie ratownictwa medycznego. Były dwie drużyny z naszego uniwersytetu i jedna drużyna gościnnie z Poznania.

Szósta kategoria to SimChallenge dla liceum, czyli zawody dla uczniów szkół ponadpodstawowych. Były to zawody otwarte. Pierwszy etap stanowił test teoretyczny i na jego podstawie wybieraliśmy trzy szkoły, które rywalizowały ze sobą w zawodach praktycznych. Siódma kategoria to mini SimChallenge, podczas których resuscytację prowadzili studenci I roku kierunku lekarskiego. To byli uczniowie, którzy się po prostu zgłosili, mieliśmy dwie drużyny.

Proszę powiedzieć, czy studenci i licealiści rywalizowali ze sobą?

GW: Nie, to były odrębne kategorie. 

Maja Chrzanowska-Wąsik: Każdy – stomatologia, lekarsko-dentystyczny, higiena dentystyczna, lekarski, ratownictwo, położnictwo – rywalizował we własnym gronie.

GW: Zawody to jest ogólne pojęcie; każda kategoria to były odrębne zawody.

MCW: Żeby była sprawiedliwość.

Czy drużyny musiały się jakoś specjalnie przygotowywać? 

GW: Tak. Drużyny interprofesjonalne przygotowywały się specjalnie, trenując raz w tygodniu. Są to studenci z naszego koła naukowego więc oni raz w tygodniu odbywali trening z różnymi wykładowcami. W tym roku bardzo mocno wspierał nas dr Aleksander Sławiński, który jest naszym absolwentem. W roku 2019 był w drużynie mistrzowskiej, która reprezentowała nasz Uniwersytet; oraz dr Asia Borowik, która w zeszłym roku była reprezentantką naszego Uniwersytetu. Były to dwie osoby, które bardzo mocno wspierały nas w trenowaniu z drużynami na tym etapie. Po tym etapie została jedna drużyna, która się przygotowywała na wyjazd do Warszawy. I tutaj grono wspierających jest dużo szersze, m.in. dr Maja Chrzanowska-Wąsik, prof. Ewa Woźniakowska, dr Krzysztof Ślusarczyk, mgr Konrad Szast, mgr Wojciech Dzikowski, mgr Łukasz Maciejewski, dr Tomasz Bielecki, dr Marek Winiarz, dr Olga Padała, dr Paweł Kozieł, Ola Łomża. 

MCW: Każdy w swojej działce.

GW: Każdy w obrębie swojej specjalności przeprowadza zajęcia.
dr Grzegorz Witkowski na Konferencji
dr Grzegorz Witkowski na Konferencji
Jak kompletują się drużyny?

GW: Do drużyn interprofesjonalnych nabór jest otwarty. Następnie za pomocą testu teoretycznego studenci – blisko setka – są kwalifikowani w zależności od wyników. W tym roku po teście teoretycznym pozostało 20 studentów. Na podstawie testu praktycznego wyłoniono grupę 10 osób, która następnie została podzielona na dwie drużyny.

Jaka była Państwa rola w tych zawodach?

MCW: Ja byłam osobą wspomagającą, a Grzegorz jest koordynatorem całego przedsięwzięcia – zawodów i Konferencji, rozdzielał nam zadania. Oczywiście to było dla osób chętnych, jak zawsze. Jestem lekarzem medycyny ratunkowej, dlatego zajmowałam się przygotowaniem i przeprowadzeniem jako sędzia jednej ze stacji interprofesjonalnej dla studentów wydziału lekarskiego i pomagałam jeszcze w przygotowaniu z ratownictwa medycznego części dla ratowników, byłam też sędzią tej części. Jeśli chodzi o ratownictwo medyczne to jeszcze dwie osoby tę część koordynowały, dwoje młodych ratowników, absolwentów naszego Uniwersytetu – Kasia Mamona i Robert Skomorowski. Przygotowali scenariusze dla zespołów. To były trzy zespoły, dwa nasze i jeden gościnnie z Poznania. Oni mieli do wykonania trzy zadania.

Koordynatorami dla poszczególnych kategorii byli:

Stomatologia: dr Jarosław Sobieszczański, prof. UM

Położnictwo: dr Mariola Kicia, prof. UM

Dietetyka: mgr Karolina Goral

Liceum: mgr Joanna Tęsna i Aleksandra Łomża

Nasze zespoły także były wybierane na podstawie testu i części praktycznej, wyłoniono dwa zespoły, jeden składający się ze studentów III roku, drugi ze studentów II roku i jednego studenta z I roku. Zespół, który wygrał, to był nasz zespół z Lublina, pojadą teraz na zawody, ale w ramach ratownictwa medycznego. Wydział lekarski ma swoje zawody i ratownictwo ma swoje. 

A jakby Państwo podsumowali te zawody?

GW: Było to dla nas już dziesiąte wydarzenie. Nie mogę powiedzieć, że jest to chleb powszedni, ale …

MCW: Na pewno jest to coś trudnego do zorganizowania. Tym bardziej, że w tym roku trochę inaczej to wyglądało. Trzeba było skoordynować wiele kierunków, co wcale nie jest takie proste. Trzeba znaleźć osoby chętne na tych kierunkach. Jest to ciężka praca.

GW: Dla nas jako koordynatorów i osób organizujących, czyli ze ścisłego trzonu Katedry i Zakładu Dydaktyki i Symulacji Medycznej było to nie tylko formą nadzoru, ale także próbą zintegrowania i koordynacji działań w poszczególnych kategoriach, bo tak naprawdę w każdej kategorii zaangażowany był sztab ludzi, który był odpowiedzialny za poszczególne etapy, m.in. zrekrutowanie, przygotowanie studentów.

Ile osób było zaangażowanych?

GW: Ciężko operować liczbami, ale na przykład na stomatologii było to około siedmiu osób, z dietetyki sześć, z położnictwa trzy, z ratownictwa dwie osoby wiodące i sztab oceniających. W zajęcia z mini SimChallenge zaangażowałem studentów naszego Koła starszych lat. Mieli za zadanie przygotować drużynę, a później wspierać w organizacji. Jeżeli chodzi o liceum to dosyć duże przedsięwzięcie, bo finalnie do testu przystąpiło 13 szkół. Musieliśmy przygotować dla nich test w wersji elektronicznej, bardzo szybko sprawdzić, mieć plan awaryjny na wypadek remisu (na szczęście tego nie było). Musieliśmy założyć test na platformie Moodle, następnie na podstawie tego testu szybko wyłonić osoby z drużyn. Każdy pisał test sam, ale punkty zbierano jako drużyna, więc drużynowo liczyliśmy punkty i robiliśmy punkt odcięcia, trzy najlepsze szkoły skierowaliśmy na test praktyczny. 

Tutaj bardzo mocno wspierała nas i była za to zadanie odpowiedzialna Aleksandra Łomża, przewodnicząca Młodych Medyków, studentka V roku kierunku lekarskiego, we współpracy z Joanną Tęsną z CEM. Jak widać działań logistycznych było bardzo dużo. Pewne rzeczy działy się w jednym czasie, więc ja też musiałem mieć pewność, że nic się ze sobą nie zazębi i też mieć pewność, że osoby odpowiedzialne z poszczególnych kierunków są odpowiednio przygotowane pod kątem technicznym i merytorycznie. 

Ja z kolei musiałem posprawdzać scenariusze, żeby mieć pewność, że wpisują się w koncepcję zawodów symulacyjnych, które my już znamy od kilku lat, ale dla położnictwa, stomatologii, dietetyki i dla liceów, to te rzeczy robiliśmy po raz pierwszy. 

Ratownictwo w takiej formie robiliśmy po raz pierwszy, chociaż zawody z ratownictwa mają dosyć długą historię, dłuższą niż zawody „symulacyjne”, bo tak naprawdę od ratownictwa wszystko się zaczęło, jeżeli chodzi o zawody medyczne. Interprofesjonalne i mini SimChallenge też robiliśmy już kilkukrotnie, ale dla stomatologii, położnictwa i dietetyki, to było coś zupełnie nowego. Musiałem poświęcić sporo czasu, żeby wprowadzić osoby zaangażowane w organizację, więc pracy przy samych zawodach, które były tylko częścią Konferencji było bardzo dużo.

MCW: Duże przedsięwzięcie.
Dużyna biorąca udział w zawodach
Dużyna biorąca udział w zawodach
Proszę powiedzieć, w jakich konkurencjach startowały drużyny, co miały do zrobienia?

MCW: Jeśli chodzi o zawody interprofesjonalne, to były dwa główne zadania przeprowadzane na sali wykładowej na IV piętrze w CSM. Pierwsze zadanie stworzył dr Tomasz Kucmin. Był to scenariusz urazowy, zespoły miały zająć się sytuacją, w której dochodzi do potrącenia rowerzysty. Są świadkowe, którzy pomagają lub nie (nawet przeszkadzają), był pan kierowca; przyczyną wypadku był ból w klatce piersiowej kierowcy. Zadaniem zespołów było po pierwsze rozdysponowanie sił na osoby, które tej pomocy potrzebują, zajęcie się pacjentami, zdiagnozowanie bardzo szybko, co się stało, kto pomocy wymaga natychmiast, i rozpoczęcie wstępnego, szybkiego leczenia. Tutaj nasi pacjenci symulowani odgrywali bardzo, bardzo ważną rolę, ponieważ odgrywali wszystkie role poszkodowanych, czyli był kierowca z bólem w klatce piersiowej, była pani rowerzystka – nawet mieliśmy rower zniszczony – byli przechodnie, którzy wezwali karetkę pogotowia i pełnili jeszcze dodatkowo w trakcie zadania rolę przeszkadzaczy. Natomiast drugie zadanie było spokojniejsze i polegało na udzieleniu pomocy pacjentce, która zgłosiła się na SOR.

GW: Autorem zadania jest doktor Maja.

MCW: Był to przykład scenariusza, z którym uczestnicy będą mieli do czynienia w życiu w 90%. Zadanie polegało na przeprowadzeniu bardzo dokładnego wywiadu z pacjentką, bardzo dokładnym zbadaniu fizykalnym i zlecenie odpowiednich badań biochemicznych i wstępne rozpoznanie. Uczestnicy mogli leczyć, nie musieli, ale mogli rozpocząć leczenie na SORze i zdecydowali, co dalej z pacjentką, czy może być wypuszczona do domu z konkretnymi zaleceniami albo przyjęta do szpitala. I to były dwa główne zadania, które zespoły kolejno miały do wykonania i zbierali punkty.

GW: Ocena polegała na wypełnianiu checklist przez naszych sędziów; było ich czworo: pani prof. Marzena Samardakiewicz, pani prof. Ewa Woźniakowska, pani dr Emilia Tekiely i dr Daniel Pietrzak.

Jak zawodnicy podeszli do zadań?

MCW: Jak zwykle byli zadowoleni i bardzo skoncentrowani.

GW: Akcję serca w okolicy 150 każdy miał. Byli trochę zestresowani, ale to też jest taka nutka sportowej adrenaliny.

MCW: Tu się nie da inaczej, to jest coś takiego, co każdy przeżywa, nieodzowny element stresu, adrenalina.

GW: Ale byli przeszczęśliwi.

MCW: Najważniejsze było to, że po tych zawodach mogli udać się do Chełma. 

GW: Na takie działania, których treści niestety zdradzić nie mogę, były to pewne działania, z pewnymi służbami sił specjalnych. Więcej niestety zdradzić nie możemy.

MCW: Bardzo tajemnicza sprawa, ale wszyscy wyszli bardzo zadowoleni. Była to niespodzianka, rodzaj nagrody, z dużą dawką adrenaliny. 

Zdarzyło się coś nieprzewidzianego? 

GW: Myślę, że nie. Większość rzeczy mieliśmy pod kontrolą. Wyciągamy wnioski z lat ubiegłych. Popełniamy coraz mniej błędów.
Laureaci
Laureaci
Na koniec dopytam o zawody w dwóch poprzednich latach, jak wyglądały zawody w pandemii?

GW: W zeszłym roku mieliśmy zawody stacjonarne. Udało nam się to zrobić, ponieważ był to czas, kiedy zajęcia stacjonarnie już się odbywały, ale w roku 2020, kiedy mieliśmy przesuniętą Konferencję z maja na październik, to te zawody odbyły się wirtualnie. Dzięki firmie SimEdu udostępniono nam platformę, na której studenci wirtualnie realizowali scenariusze drużynowo, ale każdy zawodnik osobno u siebie, na odległość. To było coś, co było ekstremalnym zastępstwem, ale taki mieliśmy czas, wszystko musiało odbyć się w wersji zdalnej. Wszystko dosyć fajnie się udało, zawodnicy także robili dwa różne scenariusze, każda z drużyn z zakresu medycyny ratunkowej, ale to były także zagadnienia internistyczne.

Jak podsumowują Państwo Konferencję? Proszę o kilka słów.

GW: Konferencja jako całość była jednym z trzech dużych wydarzeń, odbywających się w jednym czasie, ponieważ 10. Konferencja równolegle odbywała się z Dniami Otwartymi naszego Uniwersytetu oraz Medycznym Forum Edukacyjnym. Jeśli chodzi o działania konferencyjne, to mieliśmy panel wykładowy, bardzo ciekawy i obszernie rozbudowany przez różnych wykładowców. Następną częścią Konferencji były zawody, dodatkowo mieliśmy wiele warsztatów dla studentów oraz w sobotę mieliśmy siedem sesji naukowych, były to prace oryginalne, dwie sesje prac poglądowych, dwie sesje prac opisów przypadków i dwie sesje prac plakatowych. To była całość wydarzeń konferencyjnych plus warsztaty.

MCW: Wiele warsztatów, na które zgłosiło się bardzo wielu chętnych studentów.

Jakie plany na przyszłość?

GW: W przyszłym roku będzie podobna konwencja, czyli prawdopodobnie połączenie tych trzech wydarzeń. Możliwe, że będziemy gospodarzami Mistrzostw Polski zawodów SimChallenge dla drużyn interprofesjonalnych.

Rozmawiała Justyna Jóźkiewicz
fot. Kamil Lipski
© 2022 Centrum Symulacji Medycznej UM w Lublinie