Informator uniwersytecki

Blask

Choroby zakaźne przez pryzmat SARS-CoV-2

Rozmowa z lek. med. Magdaleną Tudrujek-Zdunek, pracownikiem Katedry i Kliniki Chorób Zakaźnych, o pracy na co dzień z pacjentami dotkniętymi COVID-19.

Czym zajmuje się Pani w pracy na co dzień?

Od pięciu lat pracuję w Klinice oraz na Katedrze Chorób Zakaźnych Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. Na co dzień opiekuję się pacjentami z chorobami infekcyjnymi. Pracuję także w Poradni Chorób Zakaźnych oraz w Poradni Diagnostyczno-Leczniczej, która zajmuje się pacjentami żyjącymi z HIV. Zajęcia ze studentami to duża część moich obowiązków. Wspólnie z Zespołem Kliniki Chorób Zakaźnych oraz dr Magdaleną Horodeńską tworzyliśmy pierwsze na naszej Uczelni scenariusze dla pacjentów standaryzowanych, które znacznie wzbogacają prowadzone zajęcia.
magdalena Tudrujek-Zdunek
Praca w Klinice jest ciekawa, ale wymaga dużego zaangażowania i wysiłku. Zajmujemy się chorobami zakaźnymi, głównie wirusowymi zapaleniemi wątroby typu C i typu B, zakaźnymi chorobami przewodu pokarmowego, zakażeniami w trakcie ciąży, profilaktyką przed podróżami, chorobami przenoszonymi przez kleszcze oraz pacjentami z zakażeniem wirusem HIV, a w zasadzie żyjących z HIV, bo tak powinniśmy o tych chorych mówić. Ta nomenklatura z roku na rok ewoluuje. 

Dlaczego ta nomenklatura jest tak ważna?

Podyktowane jest to troską o pacjentów, żeby nie dochodziło do ich stygmatyzacji. Powinniśmy pamiętać, że język kształtuje i wpływa na rzeczywistość, która nas otacza. Pacjenci żyjący z HIV, którzy stosują się do naszych zaleceń dobrze radzą sobie w życiu, mają rodziny, dzieci, pracują. Na przestrzeni ostatnich lat obserwujemy ogromny postęp w leczeniu HIV. Zmieniają się zarówno leki, jak i świadomość pacjentów. Coraz więcej osób zdaje sobie sprawę, że przyjmując regularnie leki antyretrowirusowe może w pełni normalnie funkcjonować w społeczeństwie i cieszyć się długim życiem.

Jak Pani codzienna praca zmieniła się podczas ostatniego roku? Jaki wpływ miała na nią pandemia wywołana przez SARS-CoV-2

Wybierając specjalizację z chorób zakaźnych nie sądziłam, że kiedyś przyjdzie mi zmierzyć się z pandemią. W Klinice zaczęliśmy przygotowywać się do walki z nowym zagrożeniem w momencie pojawienia się pierwszych sygnałów na świecie. Obawialiśmy się, że wirus może pojawić się i u nas, chociaż na początku wydawało się to mało prawdopodobne. Rzeczywistość okazała się całkiem inna.

Oddziały Chorób Zakaźnych były pierwszymi, do których kierowano podejrzanych o zakażenie SARS-CoV-2. Na początku każdy pacjent z objawami zakażenia trafiał do nas, ponieważ zbyt mało jeszcze wiedziano o wirusie, jego zakaźności i przebiegu choroby. Większość pacjentów z gorączką było podejrzanych o zakażenie i kierowanych do Kliniki, co spowodowało kolejki karetek przed szpitalem. Był to dla nas bardzo trudny czas. Patrząc z perspektywy roku, nabyliśmy dużego doświadczenia i wiedzy. Należy podkreślić, że jako Zespół Kliniki Chorób Zakaźnych kierowany przez pana profesora Krzysztofa Tomasiewicza świetnie daliśmy sobie radę, pracujemy dalej i robimy wszystko, żeby zapewnić pacjentom jak najlepszą opiekę. W naszym Zespole nie było paniki; wszyscy pozostali na swoich stanowiskach pracy. Poznanie nowego wroga wymagało od nas dużego zaangażowania. Codziennie tworzyliśmy bardzo szczegółowe raporty, wymienialiśmy się wiedzą i naszymi spostrzeżeniami. Intensywnie pracowaliśmy i dokształcaliśmy się. Z dnia na dzień przybywało zarówno więcej informacji o SARS-CoV-2, jak i technicznych wskazówek dotyczących postępowania z chorymi. COVID-19 ma swoją wyjątkową specyfikę i należy mieć dużo pokory żeby zajmować się pacjentami z tą chorobą. Przyjeżdżają do nas chorzy z bardzo niską saturacją, którzy nie odczuwają duszności, twierdzą, że tylko trochę gorzej się czują, są przytomni, logicznie odpowiadają na pytania. Desaturacja przebiega bardzo podstępnie, dlatego dla pacjenta z zapaleniem płuc w przebiegu zakażenia SARS-CoV-2 ogromne znaczenie ma jak najszybsza hospitalizacja oraz wdrożenie leczenia.

Czy powikłania po chorobie są równie podstępne?

U wielu chorych, po przebytym zapaleniu płuc w przebiegu zakażenia SARS-CoV-2, proces dochodzenia do pełni zdrowia jest bardzo długi. Pacjenci są osłabieni, odczuwają duszność przy wzmożonym wysiłku, dlatego należy zwrócić szczególną uwagę na rehabilitację oddechową. Odpowiednie ćwiczenia pomagają w powrocie do zdrowia i odzyskaniu wydolności układu oddechowego. Wykorzystujemy aparaty do ćwiczeń, które stymulują układ oddechowy pacjenta do szybszej regeneracji np. kolorowe kule o różnej masie, które unoszą się przy prawidłowym wdechu; kiedy unosi się jedynie najlżejsza, wiemy, że przed naszym pacjentem jest jeszcze dużo pracy zanim wróci do pełni sił. Przekazujemy pacjentom broszury WHO oraz zalecamy korzystania ze strony internetowej Krajowej Izby Fizjoterapeutów, na której znajdują się liczne materiały do ćwiczeń.
ćwiczenia dla ozdrowieńców

Jakie są Pani spostrzeżenia, jeśli chodzi o korzystanie ze środków ochrony osobistej? Czy pacjenci pamiętają o ich stosowaniu i odpowiednio z nich korzystają?

Większość społeczeństwa używa środków ochrony osobistej. Pomimo, że wszyscy jesteśmy zmęczeni tą sytuacją i mamy chwile zwątpienia pamiętajmy, że dziś nosimy maseczki, dezynfekujemy dłonie i utrzymujemy dystans społeczny po to, żeby za kilka miesięcy wrócić do normalności. Obecnie znajdujemy się w bardzo trudnej sytuacji epidemiologicznej, dlatego przestrzeganie zasad sanitarnych jest niezbędne do zahamowania rozprzestrzeniania się zakażeń SARS-CoV-2 w naszym społeczeństwie. 

Czy zauważyła Pani jakieś pozytywne aspekty pandemii? Czy społeczeństwo czegoś się nauczyło?

Trudno mówić o pozytywnych aspektach biorąc pod uwagę, że pandemia ma bardzo drastyczne skutki zarówno dla zdrowia ogólnego, jak i psychicznego społeczeństwa, gospodarki czy edukacji. Zrozumieliśmy, że taka sytuacja nie jest nieprawdopodobna. Podczas epidemii SARS w Chinach, patrzyliśmy na zdjęcia i nagrania pokazujące ludzi w maskach na ulicach i wydawało nam się to nierealne w naszej rzeczywistości. Przekonanie, że w Europie taka sytuacja jest niemożliwa było bardzo silne. Dzisiaj człowiek w masce na ulicy nie jest niczym dziwnym, wręcz przeciwnie, świadczy to o jego właściwym podejściu do zdrowia - swojego, jak i wszystkich dookoła. Mam nadzieję, że zwiększyło się w społeczeństwie poczucie odpowiedzialności – to bardzo ważne.

W aspekcie edukacji również dostrzegamy pewne zmiany. Cała społeczność szkolna i akademicka bardzo szybko nauczyła się korzystać z wirtualnych udogodnień. Używanie platform typu Zoom czy Teams jest obecnie codziennością. Nie mając innego wyjścia bardzo szybko nadrobiliśmy braki w cyfryzacji nauki. Jednak zawsze najważniejszy będzie bezpośredni kontakt  z uczniem czy studentem i nie zastąpi tego najlepszy komputer.

Czy w Pani profesji ten skok cyfryzacji odegrał ważną rolę czy jednak kontakt bezpośredni z pacjentem jest najważniejszy?

Dzięki możliwości uczestniczenia w konferencjach naukowych on-line i licznych webinariach mogliśmy w czasie lockdownu stale uaktualniać swoją wiedzę. Kontaktu bezpośredniego z pacjentem nie da się niczym zastąpić. Na początku pandemii chorzy z dnia na dzień znaleźli się w sytuacji, którą mogli do tej pory oglądać tylko na filmach science-fiction: jednoosobowe sale, personel medyczny w strojach ochronnych, brak kontaktu z rodziną i do tego informacja, że są zakażeni wirusem o którym niewiele wiadomo. Była to dla nich bardzo trudna sytuacja, dlatego nasze bezpośrednie wsparcie było dla nich tak ważne. Natomiast rozwój cyfryzacji pozwolił chorym na kontakt z rodziną i przyjaciółmi, co niewątpliwie miało pozytywny wpływ na proces zdrowienia.

Czy myśli Pani, że po tej pandemii, na wzór społeczeństw azjatyckich, będziemy stosować maseczki również podczas zwykłej choroby, żeby nie zakażać innych osób?

Mam nadzieję, że tak. W tej chwili już nabieramy takich nawyków. Maseczka przestała być czymś niesamowitym; nie budzi ona sensacji w społeczeństwie. Myślę, że będziemy w przyszłości patrzeć na osobę w maseczce przez pryzmat odpowiedzialności za ludzi dookoła nas.


grafika pochodzi ze strony fizjoterapiaporusza.pl
rozmawiała: Katarzyna Flor, Sekcja Organizacyjno Informacyjna

© 2021 Centrum Symulacji Medycznej UM w Lublinie