Informator uniwersytecki
Najlepszy Dydaktyk - dr n. med. Piotr Stachurski
Jakie to uczucie zostać jednym z najlepszych dydaktyków naszego Uniwersytetu?
Jest to na pewno dla mnie ogromne (znaczące) wyróżnienie i cieszę się tym bardziej, że zostało dostrzeżone zaangażowanie nie tylko w część dydaktyczną ale i w moje działania organizacyjne, które są nieodzownym elementem codziennej pracy w naszej Alma Mater.
Jakie są Pana zdaniem cechy dobrego dydaktyka?
Uważam, że przede wszystkim trzeba mieć tzw. „dobry kontakt ze studentami” zarówno podczas zajęć dydaktycznych jak i po zajęciach. Miło jest spotykać swoich studentów w innych budynkach naszej uczelni czy nawet na przysłowiowej ulicy, którzy witają mnie z uśmiechem. A w trakcie ćwiczeń nie trzymam się sztywno ram tematycznych i chyba jest to jedna z cech jaką powinien mieć dobry dydaktyk.
Jakie zajęcia prowadzi Pan obecnie? Jaki rodzaj zajęć lubi Pan prowadzić najbardziej?
W ostatnich latach zajmowałem się głównie zajęciami klinicznymi ze studentami V roku, jednak wymogi dotyczące oceny ewaluacyjnej „zmusiły” mnie do prowadzenia zajęć przedklinicznych i muszę powiedzieć, że miło jest mieć kontakt np. ze studentami pierwszego roku i wprowadzać ich w tajniki wiedzy stomatologicznej. Jednak praca ze studentami V roku, którzy za chwilę będą moimi „kolegami po fachu” sprawia mi najwięcej satysfakcji. Często spotykam studentów, którzy już są utwierdzeni w swojej przyszłej drodze lekarze stomatologa a ich obecna wiedza często wykracza poza zakres naszych zajęć. Tacy studenci chętnie słuchają moich wskazówek dotyczących pracy z pacjentami.
Co Panu daje największą satysfakcję w uczeniu?
Przede wszystkim lubię jak studenci wyciągają wnioski z moich „opowieści” dotyczących codziennej pracy jako lekarza stomatologa bo ta wiedza to lata ciężkiej pracy przy fotelu. To coś co czeka moich studentów już w niedalekiej przyszłości. Wiedza z podręczników to oczywiście podstawa ale pewne wskazówki od praktyków na pewno kiedyś zaprocentują. Wiem to z własnego doświadczenia bo w trakcje mojej przygody studenckiej starałem się obserwować naszych ówczesnych opiekunów podczas przyjmowania pacjentów co było bardzo pomocne na początku mojej kariery zawodowej.
Dużo satysfakcji sprawia mi kiedy spotykam na kursach i konferencjach naukowych moich byłych studentów, którzy z radością i uznaniem wspominają nasze wspólne zajęcia studenckie i dziękują mi za przekazane „triki i tajniki” leczenia stomatologicznego.
Jakie trudności napotyka Pan w pracy dydaktyka?
Obecna sytuacja epidemiologiczna nie jest ciekawa i dotyka to także zarówno dydaktyki jak i całego życia studenckiego. W przypadku zajęć klinicznych największym problemem jest brak potencjalnych pacjentów, którzy leczą się u studentów, co niestety zmienia charakter naszych zajęć na czysto teoretyczny. Ja w swojej pracy duży nacisk kładę na część praktyczną a studenci bez nabrania wprawy w działaniach terapeutycznych z pacjentami mają coraz trudniejszy start w swojej działalności po studiach.
Jakie rady skierowałby Pan do początkujących dydaktyków?
Praca na uczelni to w pewnym sensie misja. Nie należy podchodzić do prowadzenia zajęć studenckich „sztampowo”. Wszyscy lubimy działać w zgranych i współpracujących zespołach. Aktywność i kreatywność prowadzących zajęcia dydaktyczne to bardzo pożądana cecha ale niestety zauważam, że często ćwiczenia, szczególnie te na których brakuje pacjentów, stają się monotonne i mało ciekawe. Warto zainspirować studentów do działań nawet w sytuacji braku dostępności pacjentów a nasze bardzo dobrze wyposażone Centrum Symulacji Medycznej jest miejscem gdzie można zrealizować najbardziej wymagające procedury dydaktyczne.