numer 034
luty 2025
2

Zła organizacja prowadzi do błędów

Nieprawidłowa organizacja pracy w jednostkach ochrony zdrowia, to – niestety – wręcz prosta droga do popełnienia błędu, który może negatywnie odbić się na stanie zdrowia pacjenta. Tego rodzaju sytuacje nie tylko znacznie utrudniają codzienną pracę personelu medycznego, ale stanowią dla niego wręcz zagrożenie. Podobnie jak dla pacjentów. Co to w praktyce może oznaczać?
portret Konrada Dydy
Konrad Dyda
Błąd organizacyjny

Wśród specjalistów zajmujących się odpowiedzialnością za błąd w sztuce medycznej wręcz powszechnie przyjmuje się, że nieprawidłowa organizacja pracy w miejscu udzielania świadczeń powinna być kwalifikowana jako odrębna kategoria błędów medycznych czy zdarzeń niepożądanych. Jednak nawet stwierdzenie, że błąd był wynikiem złej organizacji nie uwalnia od odpowiedzialności medyków, którzy zajmowali się pacjentem. Może natomiast wpływać na ocenę ich zachowania, a tym samym na zakres odpowiedzialności. Są to ważne kwestie, jakie należy przeanalizować w postępowaniu – przykładowo odszkodowawczym – dotyczącym błędu w sztuce.

W dotychczasowym orzecznictwie sądów błąd organizacyjny rozważano m.in. w przypadkach zwłoki w udzieleniu niezbędnego świadczenia z powodu zatrudnienia w szpitalu zbyt małej liczby lekarzy; posługiwania się wadliwym sprzętem medycznym; błędnej identyfikacji pacjenta przed przeprowadzeniem zabiegu; nieprzestrzegania zasad bezpieczeństwa i higieny pracy; nieprawidłowego przechowywania leków; braku nadzoru nad pracą niedoświadczonych członków zespołu; niewłaściwych zasad „przekazywania dyżurów”. Oczywiście zła organizacja pracy potęguje ryzyko popełnienia błędu medycznego w przypadku wystąpienia nieprzewidzianych zdarzeń lub znacznego napływu pacjentów, np. na SOR.

„Niebezpieczna” organizacja pracy

W omawianym kontekście interesujący wyrok wydał 10 grudnia 2018 r. Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim (sygn. akt II K 388/15). Istotą sprawy było wypisanie z SOR pacjenta, u którego podejrzewano migotanie przedsionków oraz zator tętniczy w lewej nodze. Pacjent został wypisany do domu po umiarowaniu akcji serca, bez dalszej diagnostyki zatoru. Jego wystąpienie ostatecznie się potwierdziło, ale na tyle późno, że konieczna stała się amputacja kończyny. Sąd ustalił, że lekarz opiekujący się pacjentem na oddziale ratunkowym nie wpisał przed zakończeniem dyżuru podejrzenia zatoru oraz wykonania przez siebie badania fizykalnego. Przekazał natomiast informacje w tym zakresie ustnie swojemu zmiennikowi. Ten jednak, zanim objął dyżur, musiał zrealizować transport medyczny osoby leczonej na jednym z oddziałów. Pacjenta z zatorem wypisał z SOR lekarz zastępujący tego, który powinien pełnić dyżur.

Źródłem tego zamieszania były zasady transportu pacjentów przyjęte w tym szpitalu. Otóż zakładały one, że transporty pacjentów w stanie zagrożenia życia asekurował lekarz dyżurny SOR, a jego obowiązki na czas jego nieobecności obejmował lekarz dyżurny z oddziału, z jakiego transportowany był pacjent. Zdaniem sądu – który nie miał wątpliwości, że taka organizacja pracy szpitala jest niebezpieczna – tak duża rotacyjność lekarzy SOR powodowała obowiązek skrupulatnego uzupełniania dokumentacji medycznej, nawet jeżeli wiązałoby się to z jej wypełnianiem już po godzinach dyżuru.

Kto ponosi odpowiedzialność?

Ostatecznie sąd zauważył, że pacjent nie może ponosić ujemnych konsekwencji niewydolności rozwiązań organizacyjnych, a lekarz – jako fachowiec – pomimo tych ułomności organizacyjnych (skoro w określonych warunkach pracuje) ma obowiązek zagwarantować pacjentowi, który trafia na jego dyżur, podjęcie wszelkich dostępnych, niezbędnych procedur w celu uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa ciężkiego uszczerbku dla zdrowia czy życia pacjenta. Tym samym koniec końców odpowiedzialność karną we wskazanej sprawie poniósł lekarz, który nieprawidłowo wypełnił dokumentację medyczną, a nie ten, który wypisał pacjenta do domu. Błędna organizacja pracy szpitala zaś stała się tu – i to jedynie w pewnym zakresie – okolicznością łagodzącą przy wymierzaniu kary.
Dr n. prawn. Konrad Dyda, Prezes Fundacji Praw Medyka
© 2022 Centrum Symulacji Medycznej UM w Lublinie