Informator uniwersytecki
numer 036
kwiecień 2025
★
11
#6 Kiedy cudze życie smakuje lepiej
APPiE_UpTo_2500
Szanowni Państwo, drodzy Studenci,
w BLASKU gości stała rubryka: APPiE_UpTo_2500, której celem jest poszerzanie naszej wiedzy o różnych aspektach funkcjonowania psychicznego. Dzisiejsze 2500 znaków opisuje temat tego, jak wpływa na nas porównywanie się z innymi. Jeśli uznacie Państwo, że jakaś kwestia jest warta poruszenia w naszej rubryce na łamach BLASKU – napiszcie: appie@umlub.pl
Dr hab. n. med. Marzena Samardakiewicz, prof. UML
Koordynator APPiE
Szanowni Państwo, drodzy Studenci,
w BLASKU gości stała rubryka: APPiE_UpTo_2500, której celem jest poszerzanie naszej wiedzy o różnych aspektach funkcjonowania psychicznego. Dzisiejsze 2500 znaków opisuje temat tego, jak wpływa na nas porównywanie się z innymi. Jeśli uznacie Państwo, że jakaś kwestia jest warta poruszenia w naszej rubryce na łamach BLASKU – napiszcie: appie@umlub.pl
Dr hab. n. med. Marzena Samardakiewicz, prof. UML
Koordynator APPiE

by mgr Magdalena Fryze
Witaj ponownie mój Drogi Czytelniku,
zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego tak bardzo interesuje nas życie innych ludzi? Dlaczego z ciekawością zaglądamy w cudze relacje na Instagramie, przeglądamy zdjęcia z wakacji znajomych albo sprawdzamy, co nowego wydarzyło się u koleżanki z podstawówki, z którą od lat nie zamieniliśmy słowa? Choć często udajemy, że nas to nie obchodzi, prawda jest taka, że podglądanie innych mamy trochę we krwi.
Nie ma co się oszukiwać – ciekawość wobec życia innych to coś, co towarzyszy nam od zawsze. Dziś robimy to przez ekran telefonu, chociażby przeglądając relacje na Instagramie bądź Facebooku, ale mechanizm, który za tym stoi, jest stary jak świat. Już nasi przodkowie musieli bacznie obserwować otoczenie – nie z nudów, tylko żeby przeżyć. Dzięki temu wiedzieli, komu zaufać, czego unikać, od kogo się czegoś nauczyć. Z czasem podglądanie innych stało się nie tylko strategią przetrwania, ale też sposobem na odnalezienie się w grupie. Przez wieki patrzyliśmy, jak funkcjonują inni, żeby wiedzieć, co wypada, a co nie. Wcześniej działo się to w małych społecznościach, dzisiaj – w cyfrowej rzeczywistości.
To, że wciąż to robimy, pokazuje, jak mocno jesteśmy zakorzenieni w świecie społecznym. Nawet jeśli nie bierzemy aktywnie udziału w życiu innych, to i tak chcemy być na bieżąco – dowiedzieć się, co dzieje się w naszej symbolicznej „wiosce”, kto się wyróżnia, kto przeżywa trudności, a kto właśnie odnosi sukces. Tym samym tworzymy sobie punkt odniesienia — coś, co pomaga nam określić, czy wszystko z nami w porządku, czy może coś wymaga zmiany. Nieodłącznym elementem tej potrzeby jest porównywanie się. Robimy to niemal automatycznie – zerkamy na innych i próbujemy ustalić, czy nasze życie jest wystarczająco dobre. Czy mamy tyle, ile trzeba? Czy nie jesteśmy w tyle? Taki mechanizm bywa pomocny – może zmotywować nas do działania albo dodać pewności siebie. Ale potrafi też podciąć skrzydła. Wszystko zależy od tego, w którą stronę patrzymy. Gdy porównujemy się z kimś, kto ma „więcej” – lepszą pracę, związek, mieszkanie – może nas to albo zainspirować, albo zdołować. Z kolei gdy widzimy, że ktoś radzi sobie gorzej, często automatycznie odczuwamy ulgę – poprawia nam się nastrój, rośnie poczucie własnej wartości.
I choć to brzmi nieco brutalnie, jest po prostu częścią ludzkiej natury. Problem zaczyna się wtedy, gdy zapominamy, że najczęściej widzimy tylko wycinek czyjejś rzeczywistości – zazwyczaj ten najbardziej korzystny. Porównujemy swoje kulisy do czyjegoś efektu końcowego. A to może prowadzić do zniekształconego obrazu i niepotrzebnego cierpienia. Dlatego warto łapać dystans. Zamiast chłonąć wszystko bezrefleksyjnie, lepiej czasem zadać sobie pytanie: czy to mnie wspiera, czy tylko dołuje?
© 2022 Centrum Symulacji Medycznej UM w Lublinie





