Informator uniwersytecki
numer 036
kwiecień 2025
★
377
Jak i dlaczego zostali bibliotekarzami? Pracownicy Biblioteki Głównej o sobie i swoich wyborach
Zapytałyśmy pracowników naszej Biblioteki, dlaczego zdecydowali się tu pracować, jak tu trafili i co najważniejsze - dlaczego tu zostali. Zebrałyśmy wiele osobistych historii, z których każda okazała się niezwykle ciekawa. Poniżej prezentujemy kilka z nich.

Panuje dość powszechne przekonanie, że praca w bibliotece nieodmiennie łączy się z czytaniem książek. Oto historia, gdzie jest i pasja i zawiedzione nadzieje. Oraz happy end.
Jednym z pierwszych poważnych słów, które przeczytałam płynnie w wieku 5 lat było słowo „biblioteka”, a w pierwszej klasie szkoły podstawowej nałożono na mnie restrykcje w bibliotece szkolnej i mogłam wypożyczać książki tylko raz dziennie – opowiada nam Dorota z Działu Informacji Naukowej. Jest zapaloną czytelniczką i właścicielką kolekcji blisko tysiąca książek. Zawsze wiedziała, że chce zostać bibliotekarką – rozpoczęła nawet studia kierunkowe, które niestety musiała przerwać. Ostatecznie ukończyła dwa inne kierunki, prace dyplomowe uparła się napisać – a jakże – o literaturze, a jak tylko pojawiła się oferta pracy w naszej Bibliotece, złożyła dokumenty.
Jeszcze w dobie pandemii, dostałam telefon od Pani Dyrektor z informacją „została Pani przyjęta” – z uśmiechem wspomina. Wieszałam wtedy firanki, więc mało nie spadłam z drabiny z ekscytacji. Moja radość była nie do opanowania, wszystkim mówiłam o tym, że będę pracować w bibliotece. Wszystkim, nawet ekspedientkom w Biedronce...
Okazało się, że moje naiwne i romantyczne wyobrażenia o tym miejscu absolutnie nie są prawdą. Biblioteka, szczególnie akademicka, to miejsce, w którym oczywiście są książki, są czasopisma, ale jest to też ośrodek informacji naukowej, jej gromadzenia, przetwarzania i udostępniania. Dodatkowo jeśli studenci, doktoranci, pracownicy uniwersytetu mają pytanie, jakiekolwiek pytanie, które dotyczy szeroko rozumianej nauki, my, bibliotekarze, zrobimy wszystko, żeby na to pytanie odpowiedzieć. Nawet jeśli musimy poruszyć niebo i ziemię.
Moje marzenie bycia bibliotekarką spełniło się, ale wiem już, że biblioteka nie jest miejscem, w którym pije się kawę i czyta książki. No dobrze, pije się dużo kawy, ale jednocześnie wykonuje się dużo różnych czynności naraz, żeby jak najlepiej pomóc czytelnikom i dostarczyć odpowiedzi na wszelakie pytania.
Nie sposób podważyć tych słów, zwłaszcza jeśli chodzi o pracę Działu Informacji Naukowej – gdzie można uzyskać odpowiedź na prawie każde pytanie, a jeśli Wam się poszczęści, to z jedną z tych przemiłych i kompetentnych pań można porozmawiać i o wiktoriańskich kontekstach.
Przypadek?
Jeśli drodzy czytelnicy zaglądacie do naszej wypożyczalni, mieliście być może okazję poznać Marcina. Jak sam o sobie mówi jest bibliotekarzem nie z przypadku, a z przystanku. A my możemy jeszcze zdradzić, że wystarczyło 300 metrów w linii prostej. Oddajmy mu głos:
Cała historia zaczęła się krótko po obronie mojej pracy magisterskiej. Usilnie poszukując zatrudnienia, wysyłałem dziesiątki CV do różnych firm i instytucji – dość chaotycznie i bez większego planu. Przełom nastąpił, gdy pewnego dnia przy przystanku autobusowym na ulicy 3 Maja spotkałem kolegę ze studiów. Nasza pogawędka była dość prozaiczna, ale dowiedziałem się, że przebywa on obecnie na stażu w jednej z bibliotek szkolnych, a ofertę tę otrzymał w Urzędzie Pracy.
Zainteresowany taką opcją, udaje się nasz bohater na ulicę Niecałą, do Miejskiego Urzędu Pracy. I w ten sposób trafia na staż absolwencki w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej im. Hieronima Łopacińskiego. Jak było? Praca w bibliotece spodobała mi się od samego początku i nie sprawiała żadnych kłopotów, szybko uczyłem się bibliotekarskiego rzemiosła. Tamte doświadczenia przyczyniły się potem do mojego zatrudnienia w Filii Studenckiej Biblioteki Głównej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie z początkiem 2012 roku, ale to już zupełnie inna historia... – kończy z tajemniczym uśmiechem.
Ludzie
Bardzo lubię kontakt z ludźmi, jak się coś dzieje, jest ciekawie. Dlatego twierdziłam, że na pewno nie chciałabym pracować w bibliotece. A w bibliotece “w czasopismach” to już najgorsze nudy... – śmieje się Ola z Działu Gromadzenia. Po studiach trafiłam właśnie do pracy w bibliotece – tylko na chwilę, z przypadku, miałam inne plany. W tym roku obchodzę 35-lecie pracy w Bibliotece UMLub i nie pamiętam, żebym się tu nudziła. A najlepsi okazali się ludzie i to współpracownicy sprawili, że nie chciałam już zmieniać pracy.
Życiowe ścieżki i sportowe pasje
Wysłuchałyśmy wielu opowieści i poznałyśmy lepiej zarówno naszych współpracowników, jak i historię samej Biblioteki. Aż w końcu same usiadłyśmy do stołu – i zapadła cisza. Okazało się, że zdecydowanie łatwiej było nam pytać innych, niż opowiadać o sobie. Czułyśmy się jednak zobowiązane – zarówno wobec naszych rozmówców, jak i czytelników. Dlaczego my zdecydowałyśmy się na bibliotekę?
Moja pasja pojawiła się na studiach. Wykładowcy starali się utrzymać nas – kulturoznawców in spe – w ryzach, ale też zachęcali do osobistych poszukiwań. Opiekun roku okazał się buntownikiem z wyboru: syllabus jest na egzamin, a na zajęcia lista lektur dodatkowych – zrozumiecie, z czym to się je. Zdołał nas zainteresować filozofią nauki, rozwojem wiedzy, istotą informacji i jej roli, kwestią wolności i otwartości zarówno w świecie kultury, jak i nauki, a z uwagi na naukowe zainteresowania kwestiami prawno-autorskimi – nie wypuścił ze swoich zajęć bez gruntownej wiedzy. Wszystko ułożyło mi się w logiczną całość. Złożyłam równolegle dokumenty na informację naukową i bibliotekoznawstwo – jak się okazało nie byłam jedynym “dwukierunkowcem” na roku z nowo odkrytą pasją. Życie pisało mi różne scenariusze i podążałam różnymi ścieżkami, zawsze jednak miały one coś wspólnego z zarządzaniem informacją. Ostatecznie i tak – po latach - trafiłam do biblioteki. Z chęci, przekonania i dla niepowtarzalnego bibliotecznego klimatu, aczkolwiek ubolewam, że jest to zajęcie tak bardzo niedoceniane – również finansowo [AP – Dział Cyfrowego Udostępnienia Zbiorów]
W zasadzie nigdy nie myślałam o bibliotece jako miejscu, w którym chciałbym pracować. Myślałam o studiowaniu archeologii, ostatecznie zdawałam na AWF i zabrakło mi kilku punktów. Skończyłam Studium Nauczycielskie o kierunku wychowanie fizyczne, aby ponownie zdawać na AWF. Pojawiły się jednak inne okoliczności i musiałam porzucić sportowe pasje. Byłam w kropce – co mam teraz robić? Przyjechała do nas wtedy ciocia, zaczęła kartkować “Informator dla kandydatów na studia”, zapytała, co zdawałam na maturze, po czym wybrała mi informację naukową i bibliotekoznawstwo. Nie tylko pomogła mi w tym trudnym momencie, ale okazało się, że nieźle mnie zna. Poszłam, zdałam, przyjęli, a po studiach zostałam potem w Lublinie i zaczęłam pracę w zawodzie. Lubię to miasto, lubię to, co robię, a przede wszystkim lubię ludzi, z którymi pracuję [EM – Dział Analiz Publikacji i Wsparcia Ewaluacji]
Tekst: Aleksandra Pietrzyk, Ewa Matczuk / Biblioteka Główna UM w Lublinie
Grafika: Aleksandra Pietrzyk (wykorzystano: L'auteur des paroles, Paul Gavarni, 1844)
Grafika: Aleksandra Pietrzyk (wykorzystano: L'auteur des paroles, Paul Gavarni, 1844)
© 2022 Centrum Symulacji Medycznej UM w Lublinie





